• Wpisów:9
  • Średnio co: 128 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 13:04
  • Licznik odwiedzin:2 461 / 1289 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnio wcale nie miałam czasu na robienie zdjęć. Wiadomo.. koniec roku i te sprwy. Trzeba było złożyć podania, potwierdzać- wszystko zajmowało troche czasu. Ale niedawno, kiedy zaczęły się wakacje znowu poczułam, że żyję! Razem z kuzynką stwierdziłyśmy, że porobie zdjęcia.

Czyli porobie coś co kocham od ponad 3 lat Emotikon heart

Postanowiłam nawet założyć swoje konto w banku i odkładać na lustrzankę, ponieważ normalne odkładanie kończy się wykorzystywaniem na ciuchy albo jakieś duperele. Jednak na razie nie narzekam na swój aparat ale przyszedł czas żeby poważniej myśleć nad kupnem nowego, zwłaszcza, że jest to pierwsza rzecz która mi nie przechodzi. Malowałam, grałam na gitarze.. ale po czasie mi się to nudziło, chociaż jakbym chciała to bym osiągnęła na pewno z tego coś więcej. Jednak nie było to dla mnie czymś w rodzaju hobby. Jeszcze wracam czasami do szkicowania. Ostatnio rysuję ciągle obojczyki.
Jednak wracając do tematu postanowiłyśmy z Kingą zrobić sesję i w życiu nie byłam tak szczęśliwa trzymając po tak długim czasie aparat, który robił niesamowite zdjęcia, mimo słabej jakości.

zapraszam!

http://objective.flog.pl/wpis/10250118#w
 

 
"Do widzenia - po co ten cały gniew
Do widzenia - przecież mogło być okej"

https://youtu.be/YqRowVRjkus

Nie jestem w stanie myśleć trzeźwo o tej godzinie. Mianowicie 01:20. Dlaczego? Bo w nocy mieszają mi się uczucia. Jestem teraz gotowa uwierzyc, że dam sobie radę jutro. Mylne odczucia.. Jutro znowu będzie to samo. Powtarzające się dni,te same wkurwiające komentarze z ust pewnej osoby. Normalny człowiek, by uniknąć awantur siedziałby i trzymał język za zębami. Ale ja tak nie potrafie. Nie umiem dać komuś tą satysfakcje ostatniego słowa. Cóż.. potem się tego żałuje, bo tylko zaostrza się sytuację.





Tak często się zastanawiam czy nie popadam w depresje. Znowu zamykam się na ludzi. Nie jestem sobą.
Czasami walcze.. kładę się spać i myśle, jutro będzie lepiej ! Musi być. Ale w rzeczywistości nie jest.. Za niedługo jadę na parę dni do Załęcza. Odpręże się. Może jak zmienie oteczenie będzie mi lepiej. Chciałabym w końcu być tą samą dziewczyną jaką kiedyś każdy lubił i akceptował. Teraz już nie mam takiej więzi z innymi.





Czas, zdarzenia i inni ludzie wyniszczają nas od środka, a my w tak krótkim czasie nie jesteśmy w stanie się zregenerować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odpowiedz na to pytanie o treści "tak" dostałam ostatnio od bardzo bliskiej osoby. Bylo to bardzo bolesne i chyba sama zaczynam w to wierzyć. Czuję, że się zmieniłam ale nie sądziłam, ze aż tak. Zawsze byłam otwartą osobą ale nie mającą własnego zdania. Kryłam sie w towarzystwie... Zawsze starałam się komuś podporządkować. Od roku tak nie jest. I przez te 365 dni zdarzyłam stracić najlepszą przyjaciółkę jaką miałam od dzieciństwa, poznać dużo wrogów, pokłóciłam się z wieloma osobami w rodzinie. Wiem, ze moja pewność siebie jest teraz wysoka. Inni to zauważyli i ja sama. Ale czy nie za bardzo? Zaczęłam odpychać od siebie ludzi. Na przełomie grudnia/stycznia miałam największe problemy zdrowotne. Dosłownie wszystko na raz... Odziedziczałam prawie wszystkie choroby od calej rodziny. Odepchnęłam wtedy kolegę, któremu chyba zależało. Szczerze? Bawiłam sie jego uczuciami... Chciałam odreagować przez to wszystko co sie działo. Gdy zregenerowałam sie do "życia" postanowiłam cos zmienić. Chciałam zawalczyć o przyjaciół, których straciłam. Według nich- co wiem od innych- odebrali to tak jakbym sie przed nimi płaszczyła, byle mi wybaczyli. Ale czy to prawda? Oczywiście, ze nie. Próbowałam raz. I nic. Moja duma na to nie pozwalała, żeby nie dodać czegos chamskiego. Próbowałam drugi raz... To samo. Za trzecim mi się udało. Ale i tak nic się nie zmieniło. To co, ze sie z kimś odzywam, a nie jestem pokłócona. Taka zmiana w stosunku do starych przyjaciol sprawiła, że jest mi to bez różnicy czy się odzywają, czy nie... Zostałam zdana sama na siebie. Zawsze ze wszystkim szlam do przyjaciol ale wtedy ich już nie miałam. I od tej pory zaczął kształtować sie mój prawdziwy charakter. Robiłam to co kocham, nie patrząc co myślą o tym inni. Dużo czytałam (zwłaszcza romansidła) gdy byłam w domu, robiłam zdjęcia czegos co mnie fascynowało nie patrząc na to, że ktos dziwnie sie na mnie patrzy, gdy coś fotografuje na ulicy. Zaczęłam się ubierać na czarno. Dlaczego? Nie wiem. Jakos najlepiej czuje sie w tym kolorze. Juz szokiem jest to, gdy ubiorę cos o innym kolorze. Słucham głośno Happysad, Linkin Park czy nawet Mozarta. Nie wstydzę się tego, mimo, że w moim "miescie" słucha sie tylko rapu. Byl czas, ze chodziłam codziennie do szkoły z łzami w oczach. Brakowało mi czegos. Zbliżyłam sie w tedy z Kasią M. Ona tez nie miała łatwo. Pomagalysmy sobie wzajemnie, chociaż nie łatwo było nam sobie nawzajem zaufać, gdyż obie zostaliśmy skrzywdzone. Ale pewne miejsca, momenty, rozmowy zbliżyły nas do siebie. Jest dla mnie jak starsza siostra, ktora niby mam ale nie mam, bo tak naprawdę mam dupny kontakt.
Poznałam sie bliżej tez z Patrycją Z., ktora w szkole zawsze wycierała mi łzy i poprawiała mi humor. Bardzo jej za wszystko dziękuję i wiem, że zawsze mogę na nią liczyć. I mam teraz tylko je obie. Inni przestali sie dla mnie liczyć. Każdy według mnie zawodzi. Nikomu nie można ufać, jedynie tym, którzy są z Tobą gdy jesteś na dnie. Rodzicom nie mówię, co się ze mną dzieje ale zauważyli, ze jestem kimś innymi. Sobą? Ale według nich kiedyś byłam milsza, grzeczniejsza. Teraz mysle tylko o sobie i nie mam szacunku do niektórych osób. Ale gdyby mnie znali i gdybym rozmawiała z nimi może by wiedzieli dlaczego unikam pewnych osób, by nie prowokować kłótni, dlaczego jestem chamska... Może mam wysokie ego ale dla najbliższych oddałabym życie... Zawsze się chciałam zmienić na taka jaka jestem teraz i jestem z tego dumna. Amen
  • awatar Gość: Smutno mi, że z Kasią masz dupny kontakt. Bardzo smutno. No i smutno mi, że...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Może tylko mi się tak wydaje ale odczuwam lekką monotonność. Kiedyś było inaczej. Każdy spotykał sie z każdym codziennie. Robiło sie dużo epickich rzeczy i zachowywano te wspomnienia w sercu, a nie na facebooku. Nie twierdzę, ze każdy żyje juz tylko i wyłącznie Internetem ale większość młodzieży nie zna życia poza tym. Ja tez do nich należę. Spotykanie sie ze znajomymi juz nie jest takie same. Albo każdy ma komórkę w ręku, albo się ogląda jakiś film, albo robi zdjęcia typu "selfie". Wszystko związane z tymi urządzeniami jak telefon, komputer, telewizor. Ostatnio bylam się przejechać rowerami z przyjaciółką i miałam rozładowany telefon.. I przez jeden mały szczegół lepiej sie "bawiłam" i interesowało mnie tylko 'tu i teraz' a nie reszta społeczności w moim okręgu. Zazdroszczę mojej starszej siostrze, ktora opowiadała mi jak spędzała swoje dzieciństwo... Razem z kuzynami bawili sie w statek na metalowej blaszce pokrywającej piasek, obok wielkiego kasztana, gdzie zawsze uciekali przed pszczołami. Wchodzili na niego i wielokrotnie mój kuzyn wisiał na gałęzi zahaczony o majtki, haha. Razem z kuzynką zrobila szałas u cioci i sie tam bawiły. Ingerowało sie wtedy bardziej w cos wspólnego jak np. Wycieczki gdzies, jakies projekty. Nie twierdzę, ze ja nie miałam fajnego dzieciństwa ale na pewno różniło sie od jej. Ona miala telefon w wieku tym co ja mam teraz, gdzie ja go juz dostałam gdy miałam 8 lat. Mnie szybciej to wszystko zaczęło interesować i pochłaniać. Ona dopiero później sie w to wciągnęła. Przyznam sie, ze większość czasu ostatnio spędzam w domu (zaczynam być typem samotnika) i nawet nie znam wszystkich sąsiadów z mojej okolicy, gdzie kiedyś każdy byl z każdym "rodziną"... Chciałabym cos zmienić ale to nie jest takie proste... Każdy sie tym światem wirtualnym fascynuje bardziej niż rzeczywistością... Bo mogą udawać tam kogo tylko chcą.


Tak na boku chciałabym przeprosić tych co dość często odwiedzają mój blog za to, ze tak rzadko tu jestem. Poprawiam teraz wszystkie oceny jakie sie da i nie mam tyle czasu na blogowanie. Ale gdy tylko zaczną sie wakacje postaram się pisać regularnie i go jakoś urozmaicić
 

 
Tytuł może być trochę mylący ale chodzi o późne chodzenie spać. Leżałam sobie ostatnio i jak mam w zwyczaju- słuchałam muzyki przez słuchawki i myślałam o wszystkim i niczym.
I tak się zastanawiałam.. Dlaczego w nocy o wszystkim myślimy 2 razy mocniej? Dlaczego płaczemy? Dlaczego tylko wtedy zastanawiamy sie nad sensem życia, a w dzień nie dajemy po sobie poznać, jak bardzo cierpimy?
Gdy leżymy już pod ciepłą kołderką nachodzą nas myśli... Różne. Niektórzy myślą o kimś... O rodzinie, chłopaku albo jakimś nurtującym go problemie... Są też tacy, którzy w nocy myślą o samobójstwie... Okaleczają sie żeby zmniejszyć ból, który wtedy w nich siedzi...
Tak szczerze mówiąc w nocy ujawniamy swoja druga twarz... Tą wrażliwą. Nie wiem jak wy ale ja uwielbiam na noc, gdy mam ten stan słuchać smutnych piosenek.. Takich dających do myślenia jak np. TMK aka Piekielny. Zatapiam sie w choćby jednej piosence, ktora leci w kółko, a ja zamykam oczy i w zależności od sytuacji albo zaczynam płakać albo mysle o tym wszystkim... Wyobrażam sobie wiele rzeczy. W dzień nie mamy na to czasu. Na take podsumowanie dnia... Uruchomienia swojej wyobraźni, wypłakania się w poduszkę. W dzień każdy pokazuję, ze jest silny... Ale w nocy jest bezbronną osobą walczącą z retorycznymi pytaniami... Nie twierdze, ze każdy tak ma. Ja to pisze na swoim przykładzie. Chociaż nie wierze, ze istnieje ktoś- kto nie ma takich chwil wieczorem... Choćby przez chwile.
Ja potrafię zarwać całą noc słuchając tej jednej piosenki i plącząc... Bo niestety mam tez swoje problemy...

A ktos z Was ma odwagę sie przyznać, ze w nocy jest bezsilny? Że w nocy odreagowuje na wszystko?...
  • awatar fσяєνєя: Szczerze ja sama w nocy odczuwam wszystko 2x mocniej, to wszystko jest zbyt silniejsze ode mnie.. i chyba nawet czas nie jest w stanie nic zrobić, a cuda sie nie zdarzają.
  • awatar Objective.: @Krecik179: @motena: @Roaya: dokładnie dziewczyny, noc to chyba jedyna pora na zastanowienie się nad sensem życia, posegregowania sobie wszystkich myśli i wyrzucenia tego co w nas siedzi.
  • awatar Krecik179: Przyznaję też tak mam, dociera do mnie jak w ciągu dnia się oszukuję że jest pięknie.. w końcu jestem bezsilna..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Z wiekiem coraz więcej osób narzeka na to kim jest i jak wygląda. Chciałby być jak ten czy tamten. Nie docenia tego co ma w sobie tylko porównuje się do innych nie zauważając swojej wyjątkowości. Połowa dziewczyn twierdzi, ze jest za gruba.. Druga, ze za chuda. A tylko mała część twierdzi ze jest akurat.
Wygląd to coś co ma wpływ na nasze samopoczucie i samoocenę.



Czytając niektóre pingery widzę jak dziewczyny opisują swoje metody np. na schudnięcie. Prowokowanie wymiotów, rezygnowanie z jedzenia, duże ograniczanie sie w ciagu dnia z przyjemności. Ja rozumiem, że ktos chce podobać sie sobie i schudnąć ale można to zrobić w łagodniejszy sposób. Zamiast nie jeść całymi dniami-zacząć ćwiczyć. Na youtubie czy innych stronach internetowych jest mnóstwo propozycje na wybrane partie ciała. Im ciężej sie na cos pracuje tym bardziej podobają Nam sie efekty. Zdrowiej sie odżywiać.. Ale trzeba pamiętać, ze na samych owocach nasz organizm długo nie pociągnie.
Otyłość to cos co sprawia duży dyskomfort. Ale niektóre dziewczyny przesadzają, ze są grube, bo waza np. 60 kg. To jest wbijanie sobie czegos do głowy i trwaniu w tym. Jest dużo poważnych chorób spowodowanych złymi metodami odchudzania się. Tacy zostaliśmy stworzeni i jezeli sami juz nic na to nie poradzimy- pogódźmy sie z tym. Piękna kobieta to taka, ktora ma ciało, a nie sama skore i kości.
Jest wiele przypadków, gdy ktos nawet w operacyjny sposób pozbywa sie tłuszczu, żałując potem. Nie może się do siebie przyzwyczaić, bo np. Lepiej tej osobie bylo gdy była tęższa.



Druga połowa to dziewczyny, które chcą przytyć. Szczerze współczuję takim dziewczyną (sama mam ten problem). Dużo łatwiej jest schudnąć, niż nabrać masy. Może być to przyczyna jakiejś choroby jak jest np w moim przypadku albo szybki metabolizm.
Niby szczupłe jest ładne ale za chude juz nie. Problemy z kupowaniem ubrań.. Chyba to najbardziej dotyka takie dziewczyny. Można udać sie o dietetyka, który pomoże Nam odpowiednio dobrać jedzenie.
Nie polecam napychać sie fast food'ami. Można jeść mniej a częściej. To bolesne uczucie gdy staje sie w lustrze i widzi swoje żebra.
Niestety sporo dziewczyn specjalnie dąży do takiego efektu popadając w anoreksję...



Nikt nie jest idealny i być nie będzie. Trzeba kochać swoje wady... Akceptować je. To czyni nas wyjątkowym. Gdyby każdy miał idealną figurę straciła by ona swoja atrakcyjność. Nie można myśleć: "gdybym byla chudsza, może zwrócił by na mnie uwagę", "nienawidzę sie za to jaka jestem"... Sa jeszcze mężczyźni, którzy patrzą na wnętrze a wygląd to tylko maly dodatek. Zwłaszcza młode dziewczyny mniej więcej w moim wieku tak uważają. Ale nie ma co im się dziwić. Chłopcy sa wtedy jeszcze niedojrzali i rzeczywiście patrzą na wygląd. Ale z wiekiem to mija. Trzeba to zrozumieć. Wygląd nie jest najważniejszy. Teraz będziemy piękni a potem i tak z czasem ciało będzie się starzeć... Pojawia sie zmarszczki a wnętrze pozostanie nietknięte. Polecam kształtować swój charakter i pewność siebie, niż tylko patrzeć na wagę i płakać po nocach. Kiedyś wszyscy i tak umrzemy. Poświęćmy ten czas na inne rzeczy tak, by potem niczego nie żałować. Ze nie miało sie czasu... Na starość nie wspomina sie tego ile sie wtedy ważyło, jak się wyglądało.. Tylko co się zrobiło, osiągnęło.
Ideałem nie będziesz. Ani Ty. Ani nikt inny. Przykro mi ale taka jest prawda.

Pozdrawiam, Objective.
  • awatar Krecik179: Wszystko co piszesz o problemach z wagą jej nadmiarem czy niedoborem jest TABU wśród młodych ludzi. Dziewczyny głodują lub się objadają. A wpływ ma na to świat w którym się otaczamy. Popieram nie bądźmy pod wpływem tego co ulotne , tego co nas zniszczy. Zachowajmy ORYGINALNOŚĆ :) Świetny temat !
  • awatar Un'Altra Vita: Dokładnie, prawie nie ma osoby która byłaby w pełni zadowolona ze swego wyglądu. Wszelkie drastyczne metody odchudzania się to czysta głupota, przynoszą one więcej szkód niż pożytku. Trzeba racjonalnie do sprawy podchodzić.
  • awatar Objective.: @Roaya: "erotycznej powierzchni użytkowej"- padłam :D dokładnie. Motywować sie i działać a nie tylko narzekać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czym jest przyjaźń?
Chyba każdy zna odpowiedz na to pytanie...
Chyba każdy zastał tego staniu, gdy miał kogoś bliskiego...
Ale czy każdy wie, że nawet z pozoru najlepszy przyjaciel może okazać sie fałszywy? Zawiedzie nas w nieoczekiwanym momencie i pokaze swoja druga twarz. Dotychczas taka osoba jest dla nas wsparciem. Kochamy jej wady i zalety. Ale gdy dochodzi do tego momentu, kiedy ktos staje sie być zupełnie innym niż myśleliśmy dostrzegamy coś... Zdajemy sobie sprawę, ze tej osoby tak naprawde nie znamy. Patrząc na nią z boku uświadamiamy sobie, ze nie jest tak idealna jak myśleliśmy. To co nas w niej fascynowało wygaslo. O tak, poprostu. Sama tez się nauczyłam, ze lepiej i łatwiej jest pielęgnować przyjaźń z jedną osobą, której jestesmy pewni, niż z dziesięcioma innymi, którzy są, ale tak naprawde ich nie ma. Zawdzięczam tym osobą dużo rzeczy ale teraz traktuje ich jak dobrych znajomych. Nie da sie wrócić i odbudować tego co było.
Troche to smutne gdy jest sie w zgodzie z osoba, po kłótni, która zniszczyła wszystko. Jest niby normalnie ale tak naprawde calkowicie inaczej. Nie ma zaufania, nie ma tej więzi, ktora kiedyś byla tworzona przez kilkanaście/kilkadziesiąt lat..



Prawdziwy przyjaciel był, jest i będzie choćby nie wiem co się działo. Powie Ci o najskrytszych rzeczach. O najbardziej nurtujących problemach. Wysłucha, doradzi, pomoże samą obecnością. Gdy zauważy, ze sami sie nie ogarniemy nawet da nam w twarz.
Chciałabym tu podziękować mojej myszce (K.M) za wszystko co dla mnie zrobiła ❤ nauczyła mnie cieszyć sie życiem, mimo, ze sama miała duże problemy i brak powodów do radości. Razem pokonałyśmy przynajmniej 1/3 tego co nam sprawiało smutek.
Chce aby wiedziała, że nie każdy odchodzi. Są ludzie, którzy przywiązują sie bardziej niż sie wydaje. Nie można patrzeć na dzielące kilometry czy lata... Liczy sie ta więź, ktora jest nie do przerwania.


Mimo wszystko nurtuje mnie pytanie:

CZEMU tak dużo trzeba przecierpieć, żeby w końcu odnaleźć tą jedyną osobę?


Dzięki niej udalo mi się wyjść z zamknięcia w sobie. Z monotonności, ktora mi towarzyszyła przez długi czas. Cierpiałam przez bliskich ludzi i własną głupotę. Pomogła mi i wreszcie odnalazłam siebie ❤

Pozdrawiam i zapraszam do przedstawienia własnej opinii na temat przyjaźni

Objective.
  • awatar Roaya: A jeśli sie już kogoś skrzywdziło? Co wtedy robić? To takie uczucie jak : Nie moge być z nim, ale bez niego też nie potrafie. Ale to tylko moje zdanie. Każdy jest inny..
  • awatar Objective.: Zgadzam się. To jest delikatna sprawa i trzeba naprawde uważać żeby nikogo nie skrzywdzić.
  • awatar Roaya: A jeśli to on się zakochał, a Ty nie potrafisz? I to on chciał coś stworzyć. Szczerze to nie dziwie sie, kiedy taki chłopak już nie chce rozmawiać z tą ,przyajciółką'. Bo jeśli naprawde jest zakochany, to to na pewno boli kiedy słyszy ,, Widze Cie tylko jako przyjaciela.". No I podobno słowa ,,Kocham Cie" niszczą przyjaźń, a ,,Zostańmy przyjaciółmy" niszczą miłość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ostatnio zastanawiałam się jak ludzie odbierają artystów.. malarzy, fotografów, muzyków, grafficiarzy, pisarzy, tancerzy i wielu innych. Z doświadczenia wiem, że są to ludzie, którzy mają swój własny świat. Żyją wyznając inne wartości. Widzą piękno, którego inni nie dostrzegają w prostych rzeczach.
Ostatnio miałam taki przypadek, że widziałam dziewczynę całą w tatuażach. Przedstawiały one naprawdę różnorodne rzeczy. Niektórzy z moich znajomych odebrali to jako coś szpetnego. Ale dlaczego? Przecież każdy tatuaż może mieć swoją historię i znaczenie. Może ta dziewczyna chciała ukazać swoje życie tymi tatuażami. Opowiedzieć nimi swoją własną historię.



Malarze, fotografowie i grafficiarze ukazują innym to czego normalni ludzie na pierwszy rzut oka nie dostrzegają. Picasso malował "dziwne" obrazy i niektórzy odbierają to w negatywny sposób. Dlaczego? Piękno nie polega tylko na odwzorowaniu czegoś idealnie na kawałek papieru.. ale na pokazaniu niedostrzegalnego.. pobudzenia Naszej wyobraźni. Grafficiarze na murach i starych budynkach opisują siebie.. chcą podzielić się kawałkiem siebie. Starsze osoby odbierają to jak wandalizm. Dlaczego? Bo dla nich piękno jest czymś innym. To, że mury są stare, szare i bez życia nie ma dla nich znaczenia. Gdy nabierają koloru i historii zauważają je.



Na temat muzyków i tancerzy też coś mogę powiedzieć, ponieważ moja siostra jest muzykiem. Gołym okiem widać, że tacy ludzie są inni. Zatapiają się w dźwiękach- swoimi ruchami i zachowaniem- zdradzają się.



Niektórzy artyści wolą być sami. Zamykają się w sobie i żyją w swoim świecie. To nie jest choroba. Po prostu kochają samotność i cisze, w której mogą tworzyć.
Sama mogłabym powiedzieć, że mam duszę artystyczną. Dostrzegam piękno w dziwnych przedmiotach. W swoich fotografiach chcę to pokazać. Oddać to co czuję. Nie rozumiem ludzi, którzy szydzą z artystów. Nie doceniają ich. Gdyby nie oni trwałaby monotonność...


" Żeby zos­tać ar­tystą is­tnieje tyl­ko je­den sposób: trze­ba się nim urodzić. "
  • awatar ††Emo world††: Dokładnie.Dla większości ludzi każdy tatuaż ma swoją historię/znaczenie. Nie rozumiem po co ludzie się wtrącają skoro to nie ich ciało.Każdy ma swój styl.Bez muzyki życie nie ma sensu !
  • awatar Objective.: @Klaudia † † †: Popieram, muzyka jest cudowna. Zycia sobie bez niej nie wyobrażam.. :)
  • awatar Klaudia † † †: Bardzo fajny wpis :) zgadzam się z tobą i z wszystkim co tu napisałaś. Nie wiem dlaczego ludzie krytykują tak tatuaże, dla niektórych ludzi mają one wartość sentymentalną i jak to napisałaś mają własną historię. Moim takim światem jest muzyka KOCHAM JĄ no i ja należę do takich co wolą byc sami no czyli jestem typem samotnika :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nazywam się Patrycja. Na tym świecie żyje lat 16 ale trochę juz zdążyłam sie nauczyć o życiu. Poznałam dużo fałszywych ludzi ale są w moim życiu też osoby, które okazały sie prawdziwymi przyjaciółmi. W sumie jedna osoba... To i tak rekord jak na te czasy
Jestem otwartą osobą na ludzi ale nieufną. Często mam chwile "zawieszenia" i tylko słucham tego co inni mówią, myśląc w ogóle o czymś innym. Wiem jak to jest mieć bliską osobę, ktora z pozoru ciągle jest daleko. Jak widać lubię mówić, pisac- dzielić sie swoimi doświadczeniami, smutkami, przemyśleniami. W ten sposób często sie wyżywam, odreagowuję... Za nim założyłam bloga pisałam pamiętnik. 1000 kartek zapisanych po same końce. O czym? O wszystkim. Nie lubię dusić czegos w sobie. Otwarcie mowie o swoich uczuciach, gdy wiem, ze to jest najlepsze wyjście. Jestem raczej szczerą osobą i przyjaciołom powiem nawet o najgorszej prawdzie. Ale nie jestem idealna. Na zewnątrz i wewnątrz mam dużo wad, które są częścią mnie.
Odbiegając od tematu kocham fotografie i szkicowanie. Jestem amatorką ale jest to moja pasja. W fotografii kocham łapanie ostrości. To jak oddzielanie rzeczy ważnych od ważniejszych. Mam duza wadę wzroku i od tego zaczęła się moja przygoda z fotografią, ponieważ fascynowało mnie to jak moje oczy łapaly ostrość...

Myślę, ze troche juz o mnie wiadomo.
Pozdrawiam, Objective.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›